Milczenie na moim blogu nie brało się wcale stąd, że nie miałam Wam co pokazać!
W przerwie niezwykle owocnego “sezonu ślubnego” potrzebowałam odpoczynku i chwili wytchnienia – tylko dla siebie i Przemka.
Udało się, wyrwaliśmy się na tydzień na Majorkę i było cudownie!
There was silence on my blog not because I don’t have anything to show you!
I needed to take a break from the exhausting “wedding season” and time just for myself and Przemek.
We went to Mallorca for one week, and it was wonderful!
Na początku pogoda nas nie rozpieszczała, więc czas spędzaliśmy na zwiedzaniu.
Tutaj pod latarnią na Formentor.
Initially the weather was not so good, so we spent our time sightseeing.
Under the Formentor lighthouse.
Nie ma jak autoportret z ręki…
There’s no better thing than an arms-length self-portrait…

Buszujący w zbożu. Tak jakby ![]()
The Catcher in the Rye. Sort of

Na szczęście na kilka ostatnich dni wyszło słońce, więc mogliśmy plażować do oporu.
The weather got better for the last few days, so we spend a lot time on the beach.
Materac leci z nami na każde nadmorskie wakacje!
Mattress goes with us on every seaside holiday!

Jak widać na poniższym zdjęciu akcja ładowania baterii na końcówkę sezonu zakończyła się powodzeniem…
Jestem gotowa na więcej!
As you can see on the picture below, the action of batteries recharge was a success…
I am ready!

Zdjęcia autorstwa Przemka lub mojego starym dobrym Canon EOS400D
Pictures by myself or Przemek with good ol’ Canon EOS400D






by Sylwia Szuder
10 comments
link to this post email a friend